Pura Dalem
Azja,  Bali,  Indonezja,  Podróże

Bali – „serce” Indonezji? Część 1. Ubud.


Jakie macie pierwsze skojarzenie z Indonezją? Większość z Was (tak jak i my) pomyśli zapewne – Bali. Wyspa ta przez wielu uważana jest za raj na ziemi, a w internecie można znaleźć mnóstwo przepięknych zdjęć, które ukazują ją w bajkowy wręcz sposób. Czy rzeczywiście tak jest? Ile prawdy jest w historiach, które słyszymy o tym miejscu?

W kilku postach chcielibyśmy przedstawić Wam wyspę Bali. Zaprezentujemy najciekawsze atrakcje, miejsca, poradzimy gdzie zjeść i co kupić. Na pierwszy rzut pójdzie Ubud, w którym zatrzymaliśmy się na sześć nocy.

Przylot

Do Denpasar na Bali przylecieliśmy z Jawy liniami AirAsia. Bilet, z posiłkiem na pokładzie oraz bagażem 20 kg, kosztował nas na osobę 539 tys. IDR, czyli ok. 117 zł. Przez aplikację w telefonie wybraliśmy sobie dania, które chcieliśmy zjeść. Ja zdecydowałam się na kurczaka Kung Pao, Adam na zielone curry i tylko jedno z nas było zadowolone (kto? Ja 😁). Porcje może nie były jakieś wielkie, ale spokojnie wystarczyły, żebyśmy nie byli głodni do czasu zakwaterowania w naszym hotelu.

Z lotniska odebrał nas kierowca za 400 tys. IDR ( ok. 100 zł – cena za cały samochód), a transfer trwał ponad dwie godziny, mimo że odległość między lotniskiem a naszą willą wynosiła uwaga, uwaga… ok 45 km 🤣 Ale cóż… tak się właśnie jeździ w Indonezji.

Widok na Jawę z samolotu.

Zakwaterowanie

Po wielogodzinnych dyskusjach, podczas planowania naszego wyjazdu, dotyczących umiejscowienia naszej bazy wypadowej na Bali, zdecydowaliśmy się na Ubud.

Mówi się, że jest to najładniejsze miasteczko na całej wyspie. Najbardziej balijskie, artystyczne i bogate w lokalną kulturę. Przyznam szczerze, że podczas jednej z naszych wycieczek przejeżdżając przez Amed, stwierdziłam że tamten rejon ma w sobie więcej magii. Jednakże Ubud nie można odmówić uroku, a do tego jest bardzo przyjazne turystom, nie zatracając przy tym całkowicie swojego charakteru.

Ubud jest jednym z najbardziej turystycznych miejsc w Indonezji, wszędzie widać białe twarze, których ilość wzrasta wraz z bliskością centrum. By uniknąć zgiełku, na zakwaterowanie wybraliśmy „dzielnice” oddalona od centrum o ok 3 km. Wystarczyło to, żeby klimat miejscowości zmienił się na bardziej lokalny: małe restauracje, sklepiki czy gar kuchnie. Zatrzymaliśmy się w The Pasga Villa Ubud, gdzie wynajęliśmy prywatna willę z dwoma oddzielnymi sypialniami oraz prywatnym basenem.

Biuro na świeżym powietrzu.

Pokoje były bardzo ładne i przestronne. Największe wrażenie robiła jednak łazienka, która znajdowała się na świeżym powietrzu! Ciekawie jest brać prysznic oglądając gwiazdy na niebie oraz słuchając cykad. Chyba, że wieczór jest chłodny i trochę wieje… wtedy już nie jest tak fajnie. 😁

Basen nas rozczarował z powodu zimnej wody. Przed przylotem w komentarzach widzieliśmy jak ktoś dał willi minus z powodu „zbyt dużej ilości drzew przy basenie”. Śmialiśmy się z tego… do czasu aż okazało się, że faktycznie jest ich za dużo i zacieniona woda nie może się w ciągu dnia nagrzać 🤣

Jedzenie

Chyba w całej Indonezji, z wyjątkiem typowo, ściśle turystycznych miejsc, jest problem ze znalezieniem restauracji otwartej po 22:00. W dniu naszego przylotu w willi byliśmy dość późno. Zanim się ogarnęliśmy, na poszukiwania jedzenia ruszyliśmy ok 21:30. Minęliśmy kilka miejsc, które z racji rychłego zamknięcia nie mogły nas obsłużyć, aż trafiliśmy do Warung Pulau Kelapa (ocena 4,5 na TripAdvisor). Jedzenie było smaczne, cenowo średnio, ale do przeżycia. Jedno z droższych miejsc, w których jedliśmy w Ubud.

Poza tym podczas naszego pobytu jedliśmy w bardzo różnych miejscach. Od turystycznych knajpek w centrum, przez lokalne warungi, do których ciężko trafić😉

W takim właśnie miejscu jedliśmy najsmaczniejszy posiłek (wieprzowina w sosie z pieprzem 😍) podczas pobytu w Ubud. Warung Ijo Ubud mieści się za kantorem, więc wchodząc trochę zwątpiliśmy czy dobrze idziemy. Super tanio, super smacznie, rewelacja. Więcej, nie tylko o tym miejscu, możecie się dowiedzieć z filmu „Ubud część 2. Wielka wyżerka.” 😉

Chcielibyśmy Wam polecić Warung Sangku, malutki lokal prowadzony przez fantastyczną kobietę. Bardzo tanio, smacznie i przyjemnie😉 Wspaniała właścicielka, która specjalnie dla nas otworzyła swój lokal dwie godziny wcześniej żebyśmy mogli przed wyjazdem zjeść u niej śniadanie.

Warto też wspomnieć o koreańskiej restauracji Cloud Nine Ubud Pub and Co., która mimo wyższych cen, zaskakuje bardzo smacznym jedzeniem. Biorąc pod uwagę fakt, że kuchnia indonezyjska bardzo szybko nam się przejadła, z miłą chęcią zjedliśmy coś innego.

Wyżerka w restauracji koreańskiej

A jeśli szukacie czegoś słodkiego to polecamy pyszny suflet z mango w kawiarni Kopi Kats, gdzie przy okazji można na śniadanie zjeść naleśniki z owocami, a nie znowu smażony ryż czy makaron 😉

Suflet mango w Kopi Kats.

Oczywiście głównym deserem w Indonezji jest smażony banan. Ja osobiście uwielbiam i wybierałam go praktycznie w każdym miejscu. Najczęściej są podawane z syropem na bazie miodu, ale można także znaleźć wersję w cieście oraz z wiórkami kokosowymi.

Banany w cieście

Durian

Jest też coś czego nie polecamy – durian. Najbardziej śmierdzący owoc na świecie, który czuć już z daleka. Nic co ma związek z durianem nam nie smakowało. Raz nawet kupiliśmy krakersy, które okazały się… są o smaku duriana! Jak dla nas były niejadalne. Lody, na które się skusiliśmy również wylądowały pod nosem bezpańskich psów, które nie wydawały się szczególnie zainteresowane takim „przysmakiem” 🤣 O smaku tego owocu można nawet kupić kawę. Pewnie się już domyślacie… była okropna.

Atrakcje

Nie trzeba daleko iść żeby trafić na atrakcje w Ubud. Już nawet same domy posiadają pięknie zdobione bramy wejściowe, że czasem ma się wątpliwości czy to świątynia, czy czyjeś mieszkanie. Wejście do większości świątyń na Bali nie jest drogie, zazwyczaj ogranicza się do 10-20 tys. IDR lub należy złożyć darowiznę wedle własnego uznania.

Wejście na prywatną posesję.

Do najważniejszych atrakcji Ubud należą:

  1. Monkey Forest, do którego nie poszliśmy ze strachu przed agresywnymi małpami. Wybraliśmy mniejszy las Sangeh, o którym napiszemy później.
  2. Tarasy ryżowe, opisane w kolejnych postach,
  3. Ubud Palace – wejście na teren pałacu jest bezpłatny. Za ok 80 tys. IDR od osoby wieczorem można się wybrać na pokazy tańców tradycyjnych.
  4. Pura Dalem – bardzo ładna świątynia, w której można pospacerować bez tłumów. Cena 10 tys. IDR (ok. 2,70 zł), w skład której wchodzi sarong oraz opaska dla panów na głowę.
  5. Ubud Market – wielkie targowisko, gdzie jest wszystko i jeszcze więcej 😄 Idealne miejsce na zakup pamiątek.
  6. Pura Gunung Lebah – ciekawa świątynia, do obejrzenia z zewnątrz z bardzo fajnym dojściem przez rzeczkę.
  7. Campuhan Ridge Walk – trasa wycieczkowa prowadząca na wzgórza tuż za miastem. Nam niestety zabrakło czasu żeby się wybrać na taką wycieczkę.
  8. Masaże – będąc w Indonezji po prostu trzeba udać się na balijski masaż. Cudowny relaks za małe pieniądze. My skorzystaliśmy z oferty Putri Bali SPA i byliśmy więcej jak zadowoleni.
Dojście do Pura Gunung Lebah
Pura Dalem
Putri Bali SPA – czysto, przyjemnie i bardzo profesjonalnie. Jeśli chcecie się wybrać na masaż to polecamy Wam to miejsce.

Internet, bankomat, zakupy

Aby mieć kontakt ze światem zakupiliśmy kartę lokalnego operatora Telkomset. Karta Simpati ma pojemność 4gb i kosztowała ok 100 tys. IDR ( ok 25 zł). Jak wspominaliśmy w poście Indonezja- jak zorganizować wyjazd, taką kartę wkładamy zawsze do dodatkowego telefonu, z którego robimy sobie router. Dzięki temu zabiegowi możemy swobodnie we dwoje korzystać z internetu.

Bankomaty są ogólnie dostępne w Ubud i bez problemu można wyciągnąć pieniądze np. kartą Revolut. Płatności kartą też są ogólnie dostępne w marketach a nawet w większości miejsc noclegowych. W tych ostatnich trzeba jedynie sprawdzać czy i jak wysoką prowizję dolicza się do rachunku przy takim sposobie rozliczenia.

W Ubud można zrobić zakupy w małych sklepikach, na targu oraz w dużym supermarkecie. Bintang Supermarket posiadał bardzo bogate zaopatrzenie oraz był czynny do 22:00. Można było kupić tam alkohol, lekarstwa, ubrania oraz pamiątki. Płatność kartą odbywała się bez problemu.

Drugim dużym marketem jaki odwiedziliśmy, bliżej centrum, był Delta Dewata Supermarket. Również duży wybór oraz bezproblemowe płatności kartą.

Polecamy wizytę w sklepie zielarskim Nadis Herbal, gdzie można się zaopatrzyć w naturalne olejki do masażu oraz m.in. mydełka czy perfumy. Szczególnie polecamy zapach plumerii (frangpanini), to te śliczne biało-żółte kwiatki, które może spotkać na każdym kroku w krajach azjatyckich.

Kwiaty Plumerii. Obraz M W z Pixabay

Czystość

Chciałabym również rozprawić się z bardzo popularnym mitem odnośnie Bali, jak i całej Indonezji, dotyczącym brudu. Nie powiem, że jest tam czysto, ale skala zanieczyszczeń z jaką się zetknęliśmy nie była aż tak wysoka jak się spodziewałam. Lecąc do Indonezji byłam trochę nastawiona na hałdy śmieci leżące wszędzie. Na szczęście byłam pozytywnie rozczarowana. Ulice wcale brudne nie były, mimo że karaluchy biegały po nich w każdą stronę 😉 Śmieci na trawnikach nie było dużo więcej niż w niejednym europejskim państwie. Bardzo chciałabym też pochwalić to jak dbają o swoje turystyczne perełki. Świątynie i ich najbliżej okolice były zawsze czyste i zadbane, z elegancko przyciętą trawką.

Podsumowanie

Ubud to świetne miejsce na bazę wypadową ponieważ już samo w sobie i w najbliższej okolicy ma dużo do zaproponowania. Dodatkowo jest to dobre miejsce, aby wyjechać w dalsze zakątki wyspy. W Ubud każdy znajdzie coś dla siebie począwszy od świątyni, bogatej oferty kulinarnej aż po raj dla kochających zakupy.

Musicie tylko uważać jeśli jedziecie tam z dziećmi, szczególnie w wózkach. Chodniki są wąskie, trochę dziurawe, a krawężniki… hmm.. co Wam będę opowiadać, spójrzcie na zdjęcie 😄

Krawężnik w Ubud. Jedno jest pewne, skuter na chodnik nie wjedzie.

3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *